Guerilla gardening - to ruch znany na całym świecie, niezależna inicjatywa upiększania miast, zazieleniania przestrzeni publicznej. Zaczęło się w 1973 roku, kiedy nowojorska malarka Liz Christy postanowiła zmienić zaniedbaną przestrzeń wokół swojego bloku w piękny ogród. Nie pytając nikogo o zdanie czy pozwolenie, artystka z grupą przyjaciół zrealizowała swój pomysł. Ogród istnieje do dziś, można go zwiedzać.
Kwiatowo - warzywny wandalizm ma swoich zwolenników na całym świecie. Najsłynniejszy oddział partyzancki działa od 2004 r. w Londynie, a jego przywódcą jest Richard Reynolds, który mówi o działaniach guerilla gardening: „to uprawianie ziemi stanowiącą czyjąś własność bez pozwolenia tejże osoby” . Reynolds jest autorem książki „On guerilla gardening: A handbook for gardening without bondaries” („O partyzanckim ogrodnictwie: podręcznik ogrodnictwa bez granic”), w której dzieli się spostrzeżeniami i wskazówkami jak zakładać i dbać o miejskie ogrody
Partyzantka bierze za swój cel przede wszystkim upiększanie zaniedbanych miejsc w mieście - zarośniętych chwastami klombów, przykrytych stertą śmieci skwerów, placów. Wolontariusze najczęściej skrzykują się przez Internet i wspólnie sadzą rośliny w upatrzonym wcześniej kawałku miasta. Jako, że proceder jest nie do końca legalny wiele akcji odbywa się pod osłoną nocy.
Motywy uczestnictwa w akcjach są bardzo zróżnicowane. Dla jednych zakładanie miejskich ogrodów ma charakter czysto estetyczny, niesie ze sobą pozytywną zmianę przestrzeni publicznej, dla innych ważny jest aspekt ekologiczny, zachowanie bioróżnorodności, czyste powietrze, jeszcze inni chcą zwrócić uwagę na sposoby współczesnej produkcji żywności i nierówności w jej dystrybucji. Ogrodnicy podkreślają społeczny wymiar akcji, nieformalne, spontaniczne działanie samych obywateli, z pominięciem urzędów i procedur formalnych – wniosków, pozwoleń.
Działaniami miejskich ogrodników zainteresowali się też artyści. Polska artystka Teresa Murak w różnych miejscach Warszawy wysiała nasiona lnu, słonecznika , malw, gryki, chabrów, maków, zbóż. Chce zaskakiwać przechodniów i kierowców. Ogrody na murach i ścianach budynków tworzy francuski artysta Patrick Blanc. Jak sam twierdzi: „wertykalny ogród pozwala przywrócić przyrodę w miejscach, skąd kiedyś usunął ją człowiek”.
Guerilla gardening zawitało również do Polski. Sadzi Opole, uprawia Łódź. Mamy w końcu wiosnę, wiec najwyższy czas działać!
Szpadle w dłoń! Zbiórka o północy.
Więcej informacji o działaniach ogrodniczej partyzantki, inspiracji oraz porad dot. przygotowywania bomb nasiennych znajdziesz na stronach:
